Wczoraj minęła piąta rocznica założenia firmy.

Dokładnie 5 lat temu z drżącą ręką podałam do Urzędu Miasta Katowice wniosek o wpis do CEIDG, a pół roku wcześniej również z kołatającym sercem złożyłam wypowiedzenie umowy o pracę w bibliotece. Zaczynałam od zera, nie wiedziałam, czy coś z tego będzie, ponieważ doskonale wiedziałam, że dziedzina, którą się zajmuję, ma zwolenników jak i przeciwników. Doskonale wiedziałam, że mnie jako osobie Głuchej trudno będzie mi przebić rynek pracy w środowisku słyszących. Wiedziałam również, że jako osoba należąca do małego świata Głuchych będę prędzej czy później narażania na różnego rodzaju przykrości, choć na szczęście w ciągu 5 lat takich nieprzyjemności było zaledwie 5%.

Co się zmieniło w ciągu 5 lat? Wszystko. Na pewno wiedza na temat zarządzania firmą wzbogaciła się, relacje z ludźmi się zmieniły, dzięki prowadzeniu zajęć poznaję lepiej świat słyszących, próbuję zrozumieć, dlaczego świadomość słyszących o nas g/Głuchych jest wciąż niska, próbuję wyobrazić sobie, jak bym się zachowywała, gdybym była na ich miejscu. Wiedza na temat języka migowego (choć wciąż to młoda dziedzina i wciąż są braki), na temat metody jak i formy prowadzenia zajęć. Dla wielu słyszących wciąż jest nie do pomyślenia, żeby zajęcia prowadziła osoba Głucha i w dodatku bez użycia mowy. Na szczęście większość po odbyciu pierwszych lekcji ze mną przekonuje się, że DA SIĘ. Nie trzeba umieć mówić, żeby pokazać piękno języka migowego, bo oprócz wiedzy i umiejętności ma się to w sercu. Dla g/Głuchych nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko jest możliwe, tylko po prostu wystarczy otworzyć umysł i serce, i dać szansę Nam się wykazać. Miałam inne plany w tym roku, chciałam wybrać się na jakieś studia psychologiczne i skupić się na własnym rozwoju, ale niestety pandemia koronawirusa pokrzyżowała te plany i musiałam skupić się mocno na tym, żeby utrzymać firmę i nie dać się upaść, i w ogóle nie dać się bestii z koroną. Pandemia ta nauczyła mnie, że w jednej minucie wszystko może się zmienić, i że nic nie jest stabilne, i że nic nie trwa wiecznie, dlatego cieszę się, że pomimo pewnych trudności i wątpliwości, co dalej z firmą jakoś daję radę dalej prowadzić działalność. Dlatego dziękuję tym, którzy są ze mną w tej chwili i przyczyniają do tego, że Migamy PJM-em wciąż trzyma się.

Dziękuję również wszystkim, którzy przez 5 lat zaufali mi i nawiązali ze mną współpracę. Dziękuję klientom, a także wszystkim, którzy obserwują mój profil i promują moją działalność. A przede wszystkim dziękuję po raz kolejny mężowi, rodzicom i teściom za udzielenie pomocy i rady. Bez Was nie dotrwałabym tyle czasu. A co dalej? Czas pokaże, ale jestem spokojna i przygotowana na ewentualną niespodziankę, jaką może życie dać. Dlatego żyj chwilą.